piątek, 15 lipca 2016

Sok owocowy ze szpinakiem

Obiecałam w poprzednim poście przepis na koktajl/sok widniejący fragmentarycznie na zdjęciu. Tutaj już w pełnym ujęciu i ze szczegółami co do jego wykonania. W zasadzie wiele nie trzeba pisać... Aby uzyskać 3-4 szklanki soku, należy wykorzystać następujące składniki, w następującej proporcji: 

3 pomarańcze + 1 zielone jabłko + 1 kiwi + 1 banan + solidna garść szpinaku + 4-5 kostek lodu. 

Sok z pomarańczy, jabłka i kiwi wycisnęłam za pomocą sokowirówki. Następnie dodałam banana i szpinak - zmiksowałam za pomocą blendera, przelałam do karafki i dodałam kostki lodu.

Tyle :) A jaki dobry, pożywny i orzeźwiający zarazem.  


Cukinia faszerowana kaszą jaglaną i szpinakiem z dipem pietruszkowo-szpinakowym

Dziś kolejna propozycja podania kaszy jaglanej - tym razem w wersji bardziej wytrawnej, obiadowej. Taki posiłek jest niezwykle wartościowy i oczywiście smaczny. Aby nie było aż tak bardzo zdrowo dziś danie podałam ze stekiem :) Tak trochę na wzmocnienie, bo mięso muszę przyznać jest rzadkim elementem w moim jadłospisie. Zatem szpinak + czerwone mięso = duża dawka cennego żelaza, niezbędnego do wytwarzania hemoglobiny, czyli czerwonego barwnika krwi. Zapewne nikt z nas nie chce blado, mizernie wyglądać, a także odczuwać apatii i osłabienia. 

Składniki: (na dwie porcje) 
- 1/2 szklanki kaszy jaglanej (1 woreczek),
- 1 większa cukinia, 
- garść szpinaku,
- 1/2 cebuli,
- olej rzepakowy,
- przyprawy: sól morska, pieprz (mam mieszankę czarnego, białego i ziołowego), ostra papryka, czosnek granulowany,
- sok z 1/2 cytryny. 

Dip: ok. 3-4 łyżki jogurtu greckiego, 1/2 pęczka pietruszki, mała garść szpinaku, sól morska, pieprz, czosnek granulowany. 

No i stek z rostbefu (miałam jeden duży, który podzieliłam na dwie porcje)

Wykonanie: 
- kaszę przepłukujemy kilka razy w zimnej i w gorącej wodzie, aby nie miała gorzkiego posmaku (można to zrobić w woreczku, aby kasza nam się nie rozsypywała),
- kaszę wsypujemy do garnka na niewielkim ogniu, czekamy, aż zacznie się lekko prażyć i pachnieć, ale pilnujemy, aby nie przypalić, a następnie wlewamy szklankę wody + 1/2 płaska łyżeczka soli morskiej - gotujemy ok. 12 min na niewielkim ogniu (kasza wchłonie całą wodę),
- cukinię należy wydrążyć w środku - pestki (wyrzucamy) - część miąższu (zostawiamy), tak, aby uzyskać łódeczki. 
- cukinię smarujemy olejem rzepakowym i  wstawiamy do nagrzanego na ok. 180 - 200 stopni piekarnika, zapiekamy ok. 10-15 min, 
- cebulę, szpinak i miąższ cukinii drobno siekamy, podsmażamy na oleju rzepakowym rozpoczynając od cebuli, następnie miąższ cukinii i szpinak - dodajemy przyprawy, wedle uznania, na koniec dodajemy kaszę i całość chwilę podsmażamy, 
- otwieramy piekarnik i wypełniamy cukinie przygotowanym farszem, zapiekamy jeszcze ok. 8-10 min.. 

Dip: wszystkie składniki miksujemy za pomocą blendera na gładką masę, staramy się odpowiednio przyprawić, tak, aby nam smakowało. 

Stek: smażyłam po ok. 4 min z każdej strony na patelni grillowej. 

Podanie: cukinię skropiłam nieco cytryną, aby nadać jej bardziej wyrazistego smaku, posypałam natką pietruszki i polewałam dipem. 

Spieszyłam się pisząc tego posta, mam nadzieję, że niczego nie pominęłam :) 

Przepis na koktajl w następnym "wejściu". 

Smacznego!

środa, 13 lipca 2016

Deser z kaszy jaglanej z musem bananowym i syropem klonowym

Ostatnim razem użyłam nieco za mało składników, aby uzyskać trzy porcje budyniu jaglanego, a był tak smaczny, że musiałam przygotować solidniejsze porcje. Dziś w nieco innym wariancie, bez owoców, zatem bardziej deserowo, mniej orzeźwiająco. Oczywiście owoce zawsze stanowią mile widziany dodatek, więc używajmy ich do woli. Ja proponuję tym razem wersję z syropem klonowym, który ubóstwiam. To oczywiście jeden z najlepszych zamienników cukru, a przy tym w przeciwieństwie do cukru, smakuje wybornie. Oczywiście nie należy go spożywać w dużych ilościach, bo mimo, że posiada cenne właściwości to również niestety dużą zawartość sacharozy i cukrów prostych, które mają niekorzystny wpływ na zdrowie, a szczególnie na układ immunologiczny. Osoby spożywające regularnie cukier często łapią infekcje, przeziębienia, ja nie pamiętam co to takiego, ale lepiej nie zapeszać :) Od tej dobrej strony syrop klonowy to przede wszystkim duża zawartość przeciwutleniaczy - polifenoli, które wykazują działanie antyoksydacyjne, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przeciwnowotworowe. Warto wskazać także na dużą zawartość mikroelementów takich jak mangan, cynk, magnez, ale również w mniejszych ilościach potas i wapń. Poza tym, zawiera kwas abscysynowy, stymulujący wytwarzanie insuliny przez trzustkę oraz ryboflawiny- witaminę B. 
Oczywiście najlepiej sięgać po produkty ekologiczne, poddawane jak najmniejszej obróbce. Wysokiej jakości syrop klonowy nie powinien zawierać dodatków, konserwantów, barwników itp. Posiadając takowy w domu warto od czasu dodać go do deserów czy naleśników. Doskonale urozmaici ich smak, nieco osłodzi, a przy tym skorzystamy z jego drogocennych właściwości.

W poprzednim poście pisałam o walorach smakowych i zdrowotnych kaszy jaglanej, zainteresowanych zachęcam do zaglądnięcia.  

Składniki: (na trzy porcje)
- 200g kaszy jaglanej (dwa woreczki),
- 2 szklanki wody,
- 2 szklanki mleka bez laktozy,
- szczypta soli,
- 2 łyżeczki cukru trzcinowego, 
- syrop klonowy,
- dwie łyżeczki gorzkiego kakao, 
- rozkruszone kawałki kakaowca.

Mus: 1 banan + 0,5 szklanki mleka bez laktozy + 1 łyżeczka syropu klonowego + odrobina soku z cytryny (aby banan nie ciemniał). 

Przygotowanie:

- kaszę dokładnie, kilkukrotnie wypłukałam w zimnej i w gorącej wodzie, w przeciwnym razie po ugotowaniu mogłaby mieć gorzkawy posmak,
- zagotowałam wodę z mlekiem i szczyptą soli, a następnie gotowałam kaszę (którą wysypałam z woreczków) przez 15 min,
- zmiksowałam kaszę z mlekiem i wodą, które zresztą w większości zostały przez nią wchłonięte, tak aby powstała gładka masa,
- masę podzieliłam na dwie części, odczekałam, aby nieco przestygła, a następnie do pierwszej części wsypałam łyżeczkę cukru trzcinowego oraz łyżeczkę syropu klonowego, do drugiej części to samo + kakao - ponownie zmiksowałam,
- przygotowujemy mus poprzez pokrojenie banana w kostkę i zmiksowanie z syropem klonowym mlekiem i odrobiną soku z cytryny. 
- po przestudzeniu kaszy, w pucharkach, szklankach układacie dowolnie, ja proponuję na dno wlać ok. 1 łyżkę syropu klonowego, następnie naprzemiennie warstwy biała i czarna, a na wierzch mus bananowy i ponownie łyżka syropu klonowego + posypka z rozkruszonego kakaowca. 

Oczywiście można tutaj stosować różnego rodzaju modyfikacje, przekładać warstwy owocami czy musami owocowymi, może sprawdziłoby się połączenie z owsianką czy suszonymi owocami. Dowolność z dużą dozą pomysłowości wskazane :) 

czwartek, 7 lipca 2016

Budyń z kaszy jaglanej z owocami i bakaliami

Witam. Ostatnio zauważyłam zwiększone zainteresowanie kaszą jaglaną wśród osób preferujących zdrowe odżywanie. Docierały do mnie informacje o jej walorach odżywczych i smakowych oraz o możliwości wszechstronnego zastosowania, zatem postanowiłam spróbować. W pierwszej kolejności, już jakiś czas temu przyrządziłam koktajl z kaszą jaglaną, mlekiem sojowym i malinami, ale przyznam, że nie bardzo mi to smakowało, zatem nawet nie dodawałam przepisu. Być może była to kwestia niewłaściwego doboru mleka, odnoszę wrażenie, że mleko migdałowe czy ryżowe lepiej by się w tym przypadku sprawdziły. Ewentualnie zwykłe mleko, ale bez laktozy, bardziej lekkostrawne. Także to nie było zbyt fortunne podejście. 

Postanowiłam dziś spróbować czegoś innego i tak powstał budyń z kaszy jaglanej z owocami i orzechami. Ten wariant przeszedł moje oczekiwania - okazał się propozycją godną polecenia. Na pewno będę często przyrządzać ten deser, ze względu na łatwość wykonania, rewelacyjny smak i włościwości odżywcze. Bardzo smakowało zarówno mojemu Lubemu, jak i Siostrze nastolatce. Oczywiście nie byłabym sobą jakbym budyniu nie urozmaiciłam co najmniej garścią innych zdrowych produktów, ale o tym już poniżej w przepisie. 
A co na temat kaszy jaglanej? Kilka jej zalet: 
- jest lekkostrawna, nie zawiera glutenu, dlatego mogą ją spożywać osoby chorujące na celiakię,
- posiada właściwości antywirusowe, zatem zmniejsza stany zapalne błon śluzowych i stanowi skuteczną ochronę przed infekcjami, 
- stanowi wartościowe źródło witaminy E i lecytyny, zatem służy urodzie i sprawności umysłowej, 
- reguluje poziom cholesterolu we krwi, 
- zawiera krzemionkę, która poprawi kondycję skóry, włosów i paznokci.

Czy ma jakieś wady? Tak, jak większość kasz jest wysokokaloryczna, szybko podnosi poziom cukru we krwi, więc nie jest odpowiednia dla diabetyków. Jednak osoby odchudzające się, biorąc pod uwagę jej właściwości prozdrowotne, nie powinny z niej zupełnie rezygnować, gdyż zawiera krzem przyspieszający przemianę materii. 

Składniki: (tak naprawdę na dwie porcje, chociaż ja musiałam rozdzielić na trzy osoby, a zjadłoby się więcej budyniu;p)
- 100g kaszy jaglanej (1 torebka),
- 1 szklanka wody,
- 1 szklanka mleka bez laktozy,
- 2 łyżki miodu, 
- czubata łyżeczka kakao, 
- 1-2 łyżeczki cukru brązowego lub trzcinowego, jeśli ktoś chce, aby budyń był w typowo deserowym wariancie,
- owoce: truskawki, maliny, borówki bądź jagody,
- bakalie: orzechy, suszone jagody Goi, słonecznik,
- wsypałam też pokruszone ziarno kakaowca, ale to opcjonalnie,
- 1/2 łyżeczki soli.

Sposób wykonania: 
- kaszę należy najpierw kilkakrotnie, dokładnie przepłukać zimną wodą, a na koniec gorącą bądź wrzącą, aby po ugotowaniu nie miała gorzkiego posmaku,
- zagotowujemy szklankę wody i szklankę mleka, lekko solimy i wrzucamy kaszę - gotujemy 15 min,
- zmiksowałam kaszę na gładko za pomocą blendera (miksowałam kilka minut),
- gdy kasza lekko przestygnie, dodajemy miód, aby nie zatracić jego cennych właściwości zdrowotnych ze względu na zbyt wysoką temperaturę, cukier. 
- w między czasie starłam kilka truskawek na tarce, aby uzyskać mus truskawkowy,
- 1/2 kaszy pozostawiłam "białą", a do drugiej połowy dodałam łyżeczkę kakao i dokładnie zamieszałam.
- układałam w pucharkach warstwami - mus truskawkowy, biała warstwa, kakaowa warstwa, mus truskawkowy, owoce i bakalie a całość posypałam skruszonym ziarnem kakaowca.

Rewelacja, polecam. 

A takie coś znalazłam w Lidlu. 

wtorek, 21 czerwca 2016

Koktajl - Melon, Kiwi, Banan, Chia

Tak nam dziś smacznie :)

Melon to przede wszystkim sposób na zaspokojenie pragnienia i uzupełnienie niedoborów wody - zawiera jej aż 90% w swoim składzie. Jest zatem niskokaloryczny i można spożywać bez obaw o sylwetkę. Poza tym, to źródło antynowotworowych przeciwutleniaczy oraz witamin, głównie z grupy B. Jest polecany osobom z miażdżycą, z nadciśnieniem, a także wszystkim zmagającym się z depresją bądź prowadzącym intensywny, stresujący tryb życia. 

Kiwi = duża dawka witaminy C; spożycie jednego owocu dziennie zaspokaja dobowe zapotrzebowanie na tę witaminę. Skoro jest witamina C to w efekcie można spodziewać się wzmocnienia układu odpornościowego. Polecane szczególnie osobom z tendencjami do częstych przeziębień i różnego rodzaju infekcji. 

Banany zawierają dużą ilość potasu. Z tego względu polecane są osobom z nadciśnieniem. Pomagają też obniżyć poziom cholesterolu. Są jednak wysokokaloryczne i mają wysoki indeks glikemiczny, zatem cukrzykom zaleca się umiar w ich spożywaniu.

Taka mieszanka to źródło zdrowia i dobrego smaku!

Składniki:
- 1/2 melona galia (żółty, okrągły, pokryty siateczką, jasno-zielony miąższ,
- 1,5 banana,
-1 kiwi,
- 1 łyżeczka nasion Chia,
- 1 szklanka wody niegazowanej. 

Wykonanie: 
Składniki dokładnie zmiksować. 

czwartek, 2 czerwca 2016

Smoothie "Trzy kolory"

Jak zapewne zauważyliście ostatnio królują u mnie koktajle. Rzeczywiście dużo ich spożywam, w zasadzie prawie każdego dnia jakiś sobie przyrządzam. Cechuje je to, że skutecznie gaszą pragnienie i orzeźwiają, a ja dość ciężko znoszę upały w mieście. W swoim mieszkaniu, które mieści się w bloku czuję się czasem jak w parnej klatce, zatem często mam potrzebę ochłodzenia się. Napoje na bazie owoców i lodu charakteryzuje właśnie to, że skutecznie wychładzają organizm, zatem ich spożywanie zimą nie sprawia zbyt dużej przyjemności - wówczas uciekamy raczej w gorące, aromatyczne zupy kremy. 

Mój dzisiejszy koktajl, przyrządzony wg przepisu z książki "100 najlepszych przepisów na zachowanie młodości" miał składać się z trzech osobnych warstw, ale jakoś nie wygląda to jak na obrazku. Warstwy, które miały na sobie spoczywać, pięknie się prezentując, wymieszały się, tworząc w gruncie rzeczy równie interesującą mozaikę. Najważniejsze, że smakowało, zatem przepis pod tym względem spełnił swoją rolę. 
Składniki: 
- 10 - 20 dag truskawek,
- 4 kiwi,
- 1 brzoskwinia (ja użyłam z puszki, ponieważ w sklepie jeszcze nie było),
- 1 banan,
- 1,5 szklanki wody,
- 3 łyżeczki miodu (ja dałam chyba nieco więcej, by uzyskać bardziej kremowy, aniżeli kwaśny smak),
- 6 kostek lodu.

Wykonanie
- Truskawki umyć, odszypułkować (odłożyć 2 do dekoracji). Kiwi obrać i pokroić. Świeżą brzoskwinię sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki i wyjąc pestkę, ewentualnie skorzystać z brzoskwini z puszki, miąższ pokroić. Banana obrać i pokroić w plasterki. 

- Zmiksować najpierw truskawki, następnie kiwi i na końcu brzoskwinię z bananem, dodając do miksowanych produktów po 1/2 szklanki wody, 1 łyżeczce miodu i po 2 kostki lodu. 

- Przelać do szklanek warstwami: mus truskawkowy, z kiwi i brzoskwiniowo - bananowy. Udekorować truskawkami. Podawać od razu po przyrządzeniu.  

niedziela, 22 maja 2016

Smoothie z kiwi i jabłka z Chia

To smoothie polecam szczególnie w bardzo ciepłe dni. Przyjemnie orzeźwia, a jego przyrządzenie nie wymaga zbyt dużego wysiłku, zatem dla leniwych idealne. Upały zazwyczaj sprawiają, że mniej nam się chce i szukamy takich rozwiązań, które pozwolą nam się cieszyć szybkimi rezultatami :) Połączenie jabłka z kiwi to prosta i interesująca kompozycja zarazem. Uzyskujemy fajną, gęstą konsystencję i jasno zielony, rześki kolor. Dodatek lodu dodaje ożywczego, chłodnego charakteru i ma się takie poczucie, że właśnie taki napój idealnie ugasi pragnienie. 

Składniki
- 2 dojrzałe kiwi, 
- 1 słodkie jabłko,
- szklanka wody,
- 2 kostki lodu,
- łyżka nasion Chia.

Wykonanie: 

Kiwi obrać, pokroić w kawałki. Jabłko obrać, oczyścić z gniazda nasiennego, podzielić na cząstki. Owoce z wodą i kostkami lodu zmiksować za pomocą blendera. 

Wierzch posypać nasionami Chia. 

Podawać bezpośrednio po przyrządzeniu, cieszyć się smakiem :) 


Pomarańczowe orzeźwienie

A dziś w "menu" prostota w najlepszym wydaniu. Wystarczą 4 pomarańcze, 6 kostek lodu, sokowirówka i opcjonalnie blender do rozkruszenia lodu, aby uzyskać standardowy sok pomarańczowy, idealnie schłodzony i orzeźwiający - w dzisiejszy bardzo ciepły dzień, taki właśnie mi się zapragnął : ) Nasyciłam organizm dużą dawką witaminy C z tego smakowicie prezentującego się napoju w kolorze słońca.  


piątek, 20 maja 2016

Zielone szparagi gotowane na parze

Sezon w pełni! Nie ma to jak zielone szparagi gotowane na parze, podawane z masełkiem i odrobiną soli morskiej. Prostota w najlepszym wydaniu : ) Tak się składa, że krótkie gotowanie na parze w bardzo wysokiej temperaturze (powyżej 100 st.) pozbawia warzywa zdecydowanie mniej wartości odżywczych niż dłuższa ich obróbka termiczna we wrzącej wodzie. Korzystanie z parowaru jest również o tyle wygodniejsze, że szparagi można ułożyć na płasko, a nie jest wymagane posiadanie specjalnego, wysokiego garnka.  

Do rzeczy: Pęczek szparagów umieszczamy w parowarze lub w garnku przeznaczonym do gotowania na parze. Gotujemy ok. 10 min. I to na tyle. Podajemy z masełkiem, może być masełko ziołowe. Polecam sos holenderski na bazie żółtek, pisałam przepis w innym poście zawierającym przepis na białe szparagi.

Co równie ważne, szparagi zielone, w przeciwieństwie do szparagów białych, zazwyczaj nie wymagają obierania ze skórki. Pozbywamy się wyłącznie stwardniałych końcówek (ok. 2 cm). Jeśli jednak skórka będzie łykowata, co zdarza się w przypadku tego warzywa, gdy zbyt długo leży, to wówczas wystarczy obrać cienką warstwę obieraczką do warzyw.

Jak dla mnie, ten kremowy smak, konsystencja, która sprawia, że rozpływają się w ustach i są takie delikatne dla podniebienia, to najlepsze co może być o tej porze roku. 


Zapiekanka z łososia / pstrąga łososiowego, ziemniaków, brokuł i szparagów pod jogurtową kołderką

Dziś proponuję przepis na trójwarstwową zapiekankę z łososiem / pstrągiem łososiowym, pod kołderką z jogurtu naturalnego i jogurtu greckiego z dodatkiem czosnku. Stanowi pomysł na smaczny obiad bądź pożywną kolację. Idealna z lampką czerwonego, wytrawnego. Smacznego!
Składniki: 
- ok. 400 gram fileta z łososia lub pstrąga łososiowego,
- 1 duży brokuł, 
- 2 - 3 zielone szparagi,
- ok. 5 średniej wielkości ziemniaków,
- zioła prowansalskie. 

Marynata do ryby:
- 1 łyżka oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek,
- 1 łyżka soku z cytryny,
- 1 łyżka posiekanego koperku, 
- przyprawy: pieprz (najlepiej cytrynowy), przyprawa do ryb.

Sos:
- 1 szklanka płynnego jogurtu naturalnego,
- 1 szklanka jogurtu greckiego 
- 1 - 2 ząbki czosnku,
- 2 plasterki żółtego sera, drobno posiekane. 
Wykonanie:

1. Filet umyć, osuszyć pokroić na mniejsze kawałki, zalać przygotowaną marynatą stanowiącą połączenie oleju rzepakowego / oliwy z oliwek, cytryny, koperku oraz przypraw. Wstawić do lodówki na ok. 30 min. W tym czasie przygotujemy kolejne składniki zapiekanki.



2. Ziemniaki obrać, umyć i gotować w osolonej wodzie ok. 10 - 15 min na półtwardo. Jeśli macie duży garnek to po tym czasie można wrzucić jeszcze umytego i podzielonego na różyczki brokuła oraz pokrojone szparagi i gotować kolejne 3 min. Jeśli garnek okaże się zbyt mały, można przy pomocy łyżki cedzakowej bądź sitka wyjąć ziemniaki i włożyć do wrzątku brokuły na kilka minut. 

3. Przygotowujemy sos poprzez połączenie wszystkich składników (czosnek przeciskamy przez praskę).

4. Ziemniaki kroimy w plasterki i układamy na dnie żaroodpornego naczynia wysmarowanego olejem rzepakowym. Smarujemy cienką warstwą sosu, np. przy użyciu pędzelka silikonowego i posypujemy ziołami prowansalskimi. 


5. Na ziemniaki układamy pozostałe składniki - brokuły, szparagi i rybę.


6. Całość zalewamy sosem i pieczemy ok. 30 min w temperaturze 190 st. 




środa, 18 maja 2016

Chłodnik z botwinki oraz propozycje książek z przepisami

Wiosenna pogoda towarzyszy nam już od jakiegoś czasu, a w związku z tym zaczęłam coraz częściej dostrzegać w knajpkach uwielbiany przeze mnie chłodnik. To zupka podawana na zimno, w pięknym, intensywnym kolorze, która doskonale gasi pragnienie i jak sama nazwa wskazuje idealnie chłodzi w upalne dni. Nie potrafię przejść obojętnie obok tej wyraziście różowej zupki, tym bardziej, że smakuje rewelacyjnie i zawiera cenne składniki odżywcze. 

"Botwinka, czyli młode listki buraka, zawiera dużo witamin, żelaza i wapnia oraz fitoestrogenów. Zupa z botwinki pobudza apetyt, odkwasza i odtruwa organizm". 
Chłodnik wykonałam samodzielnie po raz pierwszy i jestem bardzo zadowolona z efektu. Smakował wyśmienicie. Przepis zaczerpnęłam z książki, pt. "100 najlepszych przepisów na zachowanie młodości". O moich nowych książkowych nabytkach nieco więcej pod przepisem. 

Składniki: 

- 1 pęczek botwinki,
- 4 szklanki kefiru (lub 2 szklanki kefiru i 2 szklanki maślanki),
- 2 ogórki,
- 4 jajka ugotowane na twardo,
- 1 ząbek czosnku,
- 1/2 pęczka koperku, szczypiorku lub natki pietruszki (a najlepiej wszystkiego po trochu),
- 2 łyżki soku z cytryny,
- sól, biały pieprz, cukier.

Sposób wykonania: 

1. Botwinkę umyć, oczyścić. Buraczki zetrzeć na tarce, łodyżki posiekać. Zalać je jedną szklanką wrzącej wody, lekko posolić, ugotować do miękkości. Dodać sok z cytryny, wystudzić. 

2. Botwinkę połączyć z kefirem (lub z kefirem i maślanką), pokrojonymi w drobną kostkę lub grubo startymi ogórkami, zmiażdżonym czosnkiem oraz posiekaną zieleniną, wymieszać. Doprawić solą, cukrem i pieprzem. 

3. Zupę mocno schłodzić w lodówce. Przed podaniem do chłodnika dodać pokrojone na połowy lub w kostkę jajka.  

Książki, które niewiele kosztują a wiele wnoszą do kuchni :) 

1. "100 najlepszych sposobów na zachowanie młodości"

Książka dla tych, którzy pragną zachować zdrowi, dobry wygląd i młodość na długo. Znajdziecie w niej pomysły na koktajle, zupy, potrawy z warzyw, mięsa, ryb i owoców morza, a także desery i dania na słodko. Przy każdym przepisie podano czas przygotowania i stopień trudności - możecie wybierać dania w zależności od swoich umiejętności i czasu, jakim dysponujecie.

2. "Wiosenny detoks"

proponujemy przepisy na potrawy, które pozytywnie wpływają na kondycję i pomagają pozbyć się toksyn. Znajdziesz tu takie smakowite dania na każdą porę dnia, jak: zielone gazpacho, gołąbki z nadzieniem warzywnym czy owsianka z jabłkiem i migdałami. Każda prezentowana potrawa została opatrzona informacją o walorach prozdrowotnych. 

niedziela, 1 maja 2016

Puree z ziemniaków i batatów z jajkiem sadzonym i sosem na bazie jogurtu greckiego


Majówka w pełni, więc sobie dogadzamy na zdrowo i kolorowo. Oczywiście w taką pogodę nie chce się zbyt długo siedziec w domu, dlatego szybkie przyrządzenie posiłku to podstawa. A potem już tylko poświęcamy czas na spcery i inne atrakcje z najbliższymi. Mama z siostrą nie goszczą u mnie aż tak często, więc zawsze chcę z nimi jak najwięcej pobyć - w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale też każda z nas lubi smacznie zjeść, więc i ten element podczas wspólnego spędzania czasu się pojawia. Obie z Mamą lubimy dbać o to by posiłki były smaczne i zrowe i tak też to wygląda.
(Zdjęcie jest z wcześniejszej wersji tego dania, to nie było puree, ale jakkolwiek nie przygotujecie będzie smacznie)

Skladniki:

- bataty i ziemniaki ( dowolne proporcje, ilość w zależności od liczby osób),
- 100 ml słodkiej śmietanki,
- jajka,
- jogurt grecki,
- cebula,
- szczypior,
- przyprawy: sól morska, świeżo mielony pieprz kolorowy, jakaś aromatyczna mieszanka przypraw

Sposób wykonania:

- gotujemy ziemniaki i bataty odbieramy, myjemy i kroimy na małe kawałki,aby szybciej się ugotowały. Gotujemy ok. 15 min w osolonej wodzie;

- ugotowane bataty i ziemniaki krychamy ze śmietanką i odrobiną przypraw na puree;

- na każdą porcję puree na talerzach wykladamy po jednym jajku sadzonym (podsmażonym z odrobiną soli i pieprzu);

- podajemy z sosem: drobno posiekana i podsmażona do miękkości z przyprawami cebulka + świeży drobno posiekany szczypior + jogurt grecki (całość doprawiamy wg uznania, ale sos ma być bardziej wytrawny aniżeli kremowy w smaku).

Takie proste a WSZYSTKIM BARDZO smakowało :-)

sobota, 23 kwietnia 2016

Koktajl bananowo - szpinakowy z migdałami

Cześć. Dziś propozycja na pożywny koktajl. Jest bardzo smaczny, a przy tym sycący. Idealny, np. do lekkiej kolacji bądź między posiłkami. 
Składniki: (na 2 porcje)

- 2 banany,
- garść świeżego szpinaku,
- garstka migdałów (ja jeszcze użyłam dwie pestki moreli, jeśli macie orzechy włoskie, słonecznik to również idealnie się nadadzą),
- nasiona Chia ok. 1 płaska łyżka,
- mleko ok. 400 ml, chociaż ja zalewam zazwyczaj "na oko" powyżej poziomu pokrojonych w kostkę bananów (2% - najlepiej bez laktozy bądź poddawane podgrzewaniu w niskiej temperaturze ok. 75 stopni, takie, które należy poddawać ciągłemu chłodzeniu i które posiada krótki termin przydatności do spożycia).

Wykonanie: 

- banany kroimy w kostkę, umieszczamy je w wysokim naczyniu, dodajemy szpinak i blendujemy na gładką masę,
- przy pomocy maszynki do tarcia bakalii (ręcznej bądź elektrycznej) ścieramy dokładnie migdały, pestki moreli i cokolwiek innego, co mamy do dodania, tak aby otrzymać solidną garść lekkich "wiórków" - dodajemy je do koktajlu,
- dodajemy nasiona chia,
- wszystko dokładnie mieszamy i... już tylko pozostaje delektować się doskonałym, kremowym smakiem koktajlu w kolorze pastelowej zieleni :) 

Wspomniałam w tym poście o: 
- gorzkich pestkach moreli,
- nasionach Chia,
- maszynce do tarcia bakalii,

zatem kilka słów o każdym z nich. 

Gorzkie pestki moreli - mówi się o nich jako o utajnionym przez lobby farmaceutyczne lekarstwie na raka. Podobno skutecznie zapobiegają nowotworom, ale także zabijają istniejące już komórki nowotworowe. Z tej przyczyny niejednokrotnie nazywa się je naturalną chemioterapią. Są to również tak zwane gorzkie migdały, to nazwa zamiennie stosowana. Stanowią wprawdzie doskonałe źródło żelaza, potasu, fosforu, ale to co głównie przysporzyło im popularności to witamina B17 - amigdalina. Jest również obecna w pestkach innych owoców, np. jabłek, śliwek. Wyżej wspomniana witamina stanowi swojego rodzaju stymulator układu odpornościowego i jest stosowana w wielu klinikach na świecie do walki z nowotworami. W krajach, w których pestki są regularnie stosowane można zauważyć dużo niższy wskaźnik zachorowalności na nowotwory oraz wyższy wskaźnik długowieczności. Są też oczywiście teorie, które dementują powyższe "cudowne" właściwości tych pestek, ale skoro nie wiadomo jak to do końca jest to wychodzę za założenia, że na pewno nie zaszkodzi spróbować. Dobrze byłoby poczytać na ten temat w rzetelnych źródłach, poszukać informacji o przeprowadzonych badaniach i otrzymanych wynikach. Warto tylko dodać, że zawierają one cyjanek, dobrze wiemy, że jest to trucizna. Jej ilości są śladowe i obojętne dla zdrowia przy niewielkim przyjmowaniu, jednak duże spożycie może już okazać się niebezpieczne. Należy zatem spożywać w rozsądnych ilościach - kilka a nie kilkadziesiąt pestek dziennie. 

Nasiona Chia - sporo się o nich słyszy w "półświatku ekologicznych maniaków" : ) Są one pod względem właściwości bardzo podobne do sporo tańszego i łatwo dostępnego siemienia lnianego. Nasiona Chia to tak zwana Szałwia Hiszpańska, która jest przede wszystkim bogata w kwasy tłuszczowe omega 3. Mówi się, że zawiera ich więcej nawet od ryb morskich. Ale posiada je również siemię lniane i to wg niektórych źródeł nawet więcej niż nasiona Chia - chociaż to tak naprawdę zależy od odmian tych roślin i można znaleźć odmienne informacje na etykietach. oba specyfiki posiadają także antyoksydanty lignany. Nasiona Chia mają z kolei więcej błonnika, stanowią też dobre źródło magnezu. Myślę, że odpowiednio wybrane i prawidłowo stosowane mają bardzo podobne właściwości, zatem można używać zamiennie, bądź postawić na siemię lniane, które jest tańsze. Niektórym jednak siemię lniane w jakiejkolwiek postaci, czy to ziarenek czy też zmielone nie smakuje, można wówczas zaopatrzyć się w nasiona Chia, z których wyczarowuje się interesujące puddingi. Nasionka mają to do siebie, że pęcznieją i dobrze wchłaniają płyny, z tego też powodu nie można przekraczać zalecanej dziennej porcji (ok. 2 łyżki), gdyż nadmiar może również pochłaniać cenne składniki z naszego organizmu. A naszym celem jest przejęcie drogocennych właściwości z nasion, a nie oddanie im własnych :)  

Ja mam takie: 


Maszynka do tarcia bakalii - prezentuje się jak na zdjęciu poniżej. Otrzymałam ją od Mamusi, która namiętnie trze orzechy, migdały, słonecznik i dodaje je do wszystkiego co tylko można. I bardzo mnie cieszy takie jej zdrowie podejście do spożywanych posiłków. Ja również jestem zadowolona, chociaż pewnie jakbym sama sobie kupowała to bym postawiła na maszynkę elektryczną, z czystego lenistwa i braku zapału do kręcenia korbką, ale generalnie zmielenie orzechów czy migdałów dla dwóch osób nie wiąże się z jakimś bardziej wytężonym wysiłkiem, zatem taka maszynka jest również wystarczająca. Można bezpośrednio trzeć bakalie na spożywane posiłki - fajna sprawa polecam!  

niedziela, 17 kwietnia 2016

Krem porowo – ziemniaczany ze szpinakiem

Witam, dziś przepis na zupę - krem, z kategorii bardzo szybkich do przyrządzenia. Właśnie takie, jak można zauważyć, bardzo lubię. Poza tym, to zupa sycąca, zatem dla mnie wystarczająca jako samoistny posiłek. No i zdrowa, a to najważniejsze. Ostatnio przyrządziłam sobie koktajl ze szpinakiem i muszę przyznać, że nie smakował rewelacyjnie, jakoś źle dobrałam proporcje i jego konsystencja nie była ani zbyt atrakcyjna pod względem estetycznym ani zbyt przyjemna w smaku, ale i tak mój Luby żartował, że pochłonę wszystko co zdrowe i tak też się stało :)  Ale spokojnie,  w tym wypadku zupka jest kremowa, aksamitna i na pewno będzie Wam smakować. Ważnym elementem jest odpowiednie jej przyprawienie, aby nie była zbyt mdła, to rada szczególnie ważna  dla osób przyzwyczajonych do mocniejszych smaków.

 Składniki: (na ok. 3-4 porcje)
- 1 duży por (taki, którego liście wystają z siaty na zakupach ;)),
- 2 ziemniaki,
- 1 duża cebula,
- 2 garście szpinaku,
- mała garstka posiekanego szczypioru na jeden talerz (na więcej talerzy, więcej garstek :)),
- 1 – 1,25 l wody / bulionu (lepiej oczywiście bulion),
- olej rzepakowy,
- śmietanka ja preferuję ok. 100 ml kremówki 30%, ale może być 18%,

- przyprawy (pieprz, sól – ok. 2 płaskie łyżeczki, ale zalecam próbować, ja użyłam też aromatycznej mieszanki przypraw: cebula, czosnek, papryka, cząber, majeranek, kurkuma, kmin rzymski, kolendra, papryka chilli, imbir, pieprz, sól

Przygotowanie:

1. Cebulę drobno siekamy.

2. Z pora odkrawamy potrzebną nam część, czyli białą i jasnozieloną (ciemna część może nam się przydać do przyrządzenia bulionu, jak sobie bulion tym razem podarowałam, zatem ta część powędrowała do lodówki. Pora przekrawamy na pół, a następnie dokładnie myjemy, także pomiędzy warstwami, gdyż często jest tam piasek. Następnie siekamy w cienie paski.

3. Pora i cebulę podsmażamy na patelni na oleju rzepakowym, tak aby zmiękły i lekko się zarumieniły (ale nie przypaliły),

4. Ziemniaki obieramy, myjemy, kroimy w kostkę, wrzucamy do 1 - 1,25l wody.

5. W momencie zagotowania wody dodajemy składniki z patelni, tj. cebulę i por.

6. Gotujemy ok. 10 min, w międzyczasie przyprawiamy delikatnie.

7. Gdy warzywa są miękkie blendujemy zupę na gładką masę, dodajemy śmietankę, próbujemy i jeszcze doprawiamy, tak aby nam smakowało.

8. Na sam koniec drobno siekam umyty szpinak i dodaję do zupy, która też już nie jest wrząca. Szpinak ma być świeży - nie zabijajmy niepotrzebnie wartości, które w nim tkwią. 

9. Do dekoracji użyłam dodatkowo małą garstkę posiekanego szczypioru na każdy talerz - również nadaje ciekawego aromatu. 

Dodatki dowolne - grzanki, chrupiąca bagietka czosnkowa, groszek ptysiowy.


Smacznego!

czwartek, 14 kwietnia 2016

Makaron penne ze szpinakiem i serem Ricotta

Miałam dzisiaj dużą ochotę na szpinak, dosłownie jakby mój organizm cierpiał na jakieś niedobory i domagał się uzupełnienia niezbędnych mu składników. Trudno stwierdzić czego mnie akurat brakowało, ale pewne jest to, że szpinak jest źródłem wielu cennych składników odżywczych. Można zatem tylko zgadywać, np. zakładam, że nie potrzebuję magnezu, ponieważ stosuję regularną suplementację. Być może żelazo, co mogłoby wynikać z bardzo małej ilości mięsa w diecie. A może potas, albo coś z grupy witamin C, B, E (?) Ważną informacją jest również to, że szpinak jest źródłem przeciwutleniaczy - oczywiście o właściwościach przeciwnowotworowych. Poza kwestią odżywienia organizmu to po prostu też nie miałam czasu ani ochoty poświęcać zbyt dużo czasu na przygotowanie obiadu, a że makaron ze szpinakiem przyrządza się w ok. 15-20 min to było zdecydowanie najlepsze rozwiązanie na dziś. Jako dodatek zastosowałam przyjemny w smaku ser Ricotta - nie zawiodłam się :) 

Składniki: 
(na 1 porcję, gotowałam tylko dla siebie, zatem dla większej ilości osób wystarczy stosownie zwiększyć proporcje) 

- makaron (wg upodobań, ja zastosowałam penne; mniej niż połowa opakowania),
- dwie porządne garście świeżego szpinaku,
- dwie czubate łyżki sera Ricotta,
- 1 duża cebula lub 2 małe,
- 2 ząbki czosnku,
- ok. 100 ml śmietanki słodkiej (18%/30%),
- przyprawy: sól, pieprz czarny/kolorowy, ja dodałam też gotową mieszankę przypraw (suszona cebula, kurkuma, papryka w proszku, tymianek itp.).

Sposób przygotowania: 

- makaron gotujemy al'dente zgodnie z instrukcją na opakowaniu,
- siekamy drobno cebulę, podsmażamy chwilę na wolnym ogniu, 
- dokładnie myjemy szpinak, dodajemy go na patelnię i podsmażamy mieszając ok. 1 min,
- dodajemy drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę czosnek,
- dodajemy śmietankę i ser Ricotta,
- przyprawiamy,
- łączymy z makaronem. 

Naprawdę smaczne ;) 

wtorek, 1 marca 2016

Pizzerinki bezglutenowe z mozzarellą

Zostało mi jeszcze sporo mąki ryżowej, zatem skoro w poprzednim poście proponowałam przepis na pizzę to tym razem niech będą bezglutenowe mini pizzerinki z mozzarellą. Oczywiście można je wykonać wykorzystując wcześniej podany przepis, ale w tym wprowadziłam kilka modyfikacji. Mianowicie, tym razem nie użyłam drożdży, a zamiast nich zastosowałam proszek do pieczenia oraz zamiast mleka bez laktozy użyłam mleko roślinne, konkretniej sojowe. Zmianie uległy również nieco proporcje i oczywiście dodatki. Brak drożdży skraca czas przygotowania pizzerinek o ok. 30 min, czyli o czas, w którym ciasto z drożdżami musi poleżakować. 
Składniki: 

- 1,5 szklanki mąki ryżowej (ok. 150 gram),
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia (ponoć jest również w wersji bezglutenowej), 
- 1/2 szklanki wody, 
- 1/4 szklanki mleka sojowego,
- 4 łyżki oliwy (z oliwek, z winogrona) lub oleju rzepakowego/lnianego,
- szczypta soli. 

Dodatki: Passata pomidorowa/dobrej jakości ketchup, biała mozzarella, trzy plasterki sera żółtego (gouda, edam, mozzarella), sałata roszponka, czerwona cebula, kukurydza, oliwki, przyprawy: zioła prowansalskie/bazylia/oregano, pieprz kolorowy.

Wykonanie: 

1. Połączyć suche składniki w misce, dodać do nich składniki mokre. Wszystko dokładnie wymieszać, zagnieść ciasto. 

2. Na blasze pokrytej papierem do pieczenia formujemy pięć pizzerinek. Smarujemy je passatą pomidorową/ketchupem,  układamy żółty ser (dzielimy trzy plastry na mniejsze kawałki, tak, aby rozłożyć na pięć pizzerinek), ser mozzarella.

3. Zapiekamy ok. 10 min w temp. 190 - 200 stopni. 

4. Dekorujemy przygotowanymi dodatkami. 

Podajemy z czerwonym, wytrawnym! 

Bezglutenowa pizza z mąki ryżowej

Miałam w planach zakup mąki kukurydzianej, ale jako że takowej nie było w sklepie, wybór padł na mąkę ryżową. Kupiłam zwykłą, białą, gdyż nie było jej bardziej wartościowego odpowiednika w wersji pełnoziarnistej. Ale biała również jest w porządku, doskonale sprawdza się w diecie lekkostrawnej, polecana jest alergikom, a szczególnie osobom cierpiącym na celiakię, czyli nietolerancję glutenu. Moja dzisiejsza propozycja na jej wykorzystanie to pizza :)
Składniki: 

- dwie szklanki mąki ryżowej (takie niepełne, ok. 200 gram),
- trochę mąki do posypania (ok. 100 gram),
- 1/2 łyżeczki soli,
- opakowanie suchych drożdży (7-10 gram; podobno są również takie w wersji bezglutenowej) lub 20 gram świeżych drożdży,
- 150 - 200 ml ciepłego mleka bez laktozy,
- 100 ml letniej wody,
- 2 łyżki oliwy (z oliwek, winogron) bądź olej rzepakowy/lniany.

Dodatki: Co lubicie! Ja użyłam passatę pomidorową (dla leniwych może być dobrej jakości ketchup:p), ser żółty (gołda, edam, mozzarella), rukolę, pomidory, pomidory suszone, oliwki, kilka pieczarek, przyprawy: zioła prowansalskie, pieprz.

Wykonanie: 

1. Drożdże dokładnie rozpuszczamy w ciepłym mleku (w szklance).

2. W osobnej misce łączymy ze sobą suche składniki, a następnie dodajemy składniki płynne, tj. mleko z drożdżami, letnią wodę i oliwę/olej. Całość dokładnie mieszamy do uzyskania lekko płynnej konsystencji (coś jak gęsta śmietana).

3. Przykrywamy miskę bawełnianym ręcznikiem kuchennym i odstawiamy na 30 minut w ciepłe miejsce.

4. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 190 - 200 stopni, pieczemy pizzę z passatą pomidorową/ketchupem i serem na blaszce / papierze do pieczenia posypanym mąką - ok. 15 min.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Fioletowe śniadanko : )

Witam, witam ;) Nie wiedziałam co dziś zjeść na śniadanie. W zasadzie mogłoby się wydawać, że lodówka świeciła przysłowiową pustką. Ale okazało się, że jednak nie było aż tak źle - cytryna, pomidory, jogurt naturalny... i wystarczy! :) Przypomniałam sobie smak dzieciństwa. Dzień zaczęłam od wody z cytryną - staram się tego ostatnio pilnować, gdyż wiele z tego płynie korzyści. Detoks organizmu, dawka witaminy C i dobry wpływ na żołądek. Następnie wymieszałam dwa pomidory z jogurtem, dodałam przyprawę do pomidorów i posypałam całość lnem mielonym. I dodatkowo kawa inka, którą uwielbiam, z mlekiem bez laktozy, które jest lekkostrawne. Niby nic, ale kto by nie chciał mieć wolnych od pracy poniedziałków z takimi śniadaniami (?) 

środa, 24 lutego 2016

Bananowe pancakes z miodem i malinami

Dziś szybki wpis na smaczne i puszyste bananowe placuszki. Ich wykonanie jest banalne, a składniki pożywne. Zachęcam zatem do ich spróbowania. Będą idealne na śniadanie, kolację bądź jako deser. Nie wiem jak Wy, ale ja w kształcie tych pancakes dopatrzyłam się żaby z malinowymi oczami :)
Składniki (na ok. 7-8 placuszków)
- 2 banany 
- 2 jajka,
- 3 łyżeczki mąki ryżowej,
- 3 łyżeczki mleka bez laktozy.

Wykonanie: 

1. Banany kroimy w kostkę, a następnie rozgniatamy je w misce widelcem wraz z pozostałymi składnikami, aby uzyskać gładką masę.
2. Smażymy małe placuszki na oleju rzepakowym aż uzyskają złoty kolor. 
3. Na talerzu polewamy placuszki miodem lub syropem klonowym i dekorujemy ulubionymi owocami, w moim przypadku maliny. 

niedziela, 21 lutego 2016

Faszerowane roladki z indyka na roszponce i frytki z batatów

Zazwyczaj w weekendy stołuję się na mieście, ale dziś wyjątkowo miałam ochotę zostać w domu i samodzielnie przygotować obiad. Chciałam, aby to było coś jednocześnie lekkiego, pożywnego i apetycznie się prezentującego. Poza tym oczywiście nie miałam ochoty całe przedpołudnie ślęczeć w kuchni, więc musiało to być coś szybkiego w wykonaniu. Może to nie jest typowe danie jednogarnkowe, ale z pewnością "jednopiekarnikowe", gdyż przygotowane składniki zapieka się w ok. 30 minut w piekarniku. Zatem w efekcie otrzymałam roladki z indyka nadziewane suszonymi pomidorami i korniszonami, podane na roszponce z frytkami z batatów, polane aromatycznym sosem z sera feta. Bardzo nam smakowało, zatem podaję przepis:  
Składniki (na 2 porcje): 
- 4 sznycle z piersi indyka (400 g), 
- sałata roszponka,
- 1 większy batat,
- 8 korniszonów - takich malutkich :),
- 8 suszonych pomidorów,
- 3 plasterki sera feta,
- 1/2 szklanki mleka bez laktozy,
- garść świeżego szczypioru,
- 4 pomidorki koktajlowe,
- przyprawy: sól morska, pieprz, ostra papryka w proszku,
- olej rzepakowy,
- wykałaczki,

Wykonanie: 

Rolady z indyka: 

- sznycle z piersi indyka rozbijamy tłuczkiem na płaskie kotlety (polecam robić to przez folię, mięso się nie rozrywa i nie brudzimy tłuczka),
- kotlety posypujemy pieprzem i ostrą papryką w proszku
- na każdy rozbity filet układamy po dwa suszone pomidory i po dwa korniszony,
- filety szczelnie zawijamy i spinamy wykałaczkami, aby się nie rozpadły podczas pieczenia,
- na dno żaroodpornego naczynia wlewamy kilka łyżek oleju rzepakowego, układamy przygotowane roladki i polewamy je jeszcze kilkoma łyżkami zalewy z suszonych pomidorów. 

Nagrzewamy piekarnik do temperatury ok. 190 stopni. 

Frytki z batata: 

- batata obieramy, myjemy i kroimy w słupki,
- pokrojone słupki umieszczamy w naczyniu z zimną wodą na kilka minut, 
- odsączone z wody słupki osuszamy ręcznikiem papierowym, 
- osuszone słupki posypujemy ostrą papryką w proszku (nie przesadzamy z ilością, aby nie były zbyt ostre, no chyba, że ktoś takie właśnie preferuje) - czytałam, że warto bataty posypać mąką kukurydzianą lub ziemniaczaną, aby były bardziej chrupiące; niestety nie dysponowałam żadnym z tych składników, zatem nie sprawdziłam tego, ale moje frytki, dzięki papryce w proszku też miały lekko chrupiącą skórkę, 
- bataty wykładamy na płasko na papierze do pieczenia.

Bataty wraz z roladkami z indyka lądują w piekarniku na ok. 30 minut, po tym czasie warto sprawdzić czy tyle czasu wystarczyło, czyli czy frytki są miękkie a mięso upieczone. W razie potrzeby ten czas nieco wydłużamy. Ogólnie naczynie żaroodporne podczas pieczenia miałam przykryte, a pod koniec zdjęłam pokrywkę. 

Sałatka i sos: 

Sos: 1/2 szklanki mleka bez laktozy wymieszałam z 3 plasterkami sera fety - ser wkruszyłam do mleka i mieszałam tak długo aż uzyskałam jednolitą konsystencję. Do tego dodałam świeżo pokrojony szczypiorek, sól i pieprz. Otrzymałam tym sposobem gęsty, aromatyczny w smaku sos. 

Sposób podania: 

Na talerze wyłożyłam umytą i osuszoną sałatę roszponkę. Obok roszponki ułożyłam frytki z batatów, a na sałacie ułożyłam roladki z indyka (wyjęłam wykałaczki), całość polałam przygotowanym wcześniej, aromatycznym sosem. Dla ozdoby dołożyłam po dwa pomidorki koktajlowe na talerz. 

Smacznego!

U mnie to tak wyglądało w piekarniku: 


A potem już tak:

Sałatka z roszponką, łososiem i jajkiem podana z sosem musztardowo - cytrynowym

Te kolory na talerzu wynikają chyba z mojego, już bardzo dużego zapotrzebowania na WIOSNĘ :) Jeszcze moment, jeszcze chwila i wszędzie wkoło też będzie tak barwnie. Na razie brak kolorów trzeba sobie zrekompensować choćby tym, co kładziemy na nasze talerze. A cóż innego bardziej kojarzy się z wiosną jak nie sałatki (?). Ja ostatnio "wcinam" je w różnych wariantach. Ta mi wyjątkowo smakowała, zatem może ktoś również będzie miał ochotę się zainspirować. Jej smak jest fajnie podkręcony musztardowo - cytrynowym sosem. Ogólnie pamiętajmy, że różnorodność w naszej diecie jest jak najbardziej wskazana, aby dostarczać jak najwięcej różnego rodzaju składników odżywczych naszemu organizmowi. To jego paliwo, zatem im barwniej tym lepiej! 
Nie podaję proporcji, każdy niech dobierze taką ilość składników i takie proporcje, które mu odpowiadają, też w zależności od ilości osób, którym ma być zaserwowana. Jednak jak widać na zdjęciu, zaleca się, aby najwięcej było sałaty, trochę mniej pomidorów, papryki, odrobinę mniej jaj i łososia wędzonego. Jeśli ktoś ma ochotę może oczywiście wzbogacić sałatkę, np. o paprykę żółtą, zieloną, oliwki, a może o odrobinę jakiegoś sera - feta, mozzarella, ricotta.

Składniki:  
- sałata roszponka, 
- kilka plastrów wędzonego łososia, 
- jaja gotowane, 
- pomidorki koktajlowe, 
- czerwona papryka,
- przyprawy: ja miałam sól z przyprawami do pomidorów, kolorowy, świeżo mielony pieprz. 

Sos musztardowo - cytrynowy:
- dwie łyżki musztardy sarepskiej,
- sok z 1/2 cytryny, 
- 3 łyżki oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego,
- 2-3 łyżki wody,
- szczypta soli morskiej i czarnego pieprzu.

Wykonanie: 

Składniki łączymy ze sobą w dowolny sposób. Jeśli chcemy sałatkę komuś podać, można na dużym talerzu, na płasko ułożyć składniki, plastry łososia zawinąć w ruloniki i  stworzyć swoją własną kompozycję. Jeśli sałatkę planujemy zabrać do pracy, wrzucamy wszystko do pojemniczka i polewamy sosem. 

sobota, 20 lutego 2016

Makaron Love :)

Tak się złożyło, że makaron "serduszka" zakupiony na Walentynki wykorzystałam dopiero dziś :) 14 lutego miałam w planach przygotować romantyczną kolację, ale jako że zostałam zaproszona na pyszne jedzonko, makaron zupełnie poszedł w niepamięć. Mawiają, że przez żołądek do serca i przyznaję, że na mnie takie chwyty zdecydowanie działają, ale dziś mam nadzieję, że makaron w kształcie serca rozczuli też mojego Lubego :) Tak naprawdę to chyba najprostsze z najszybszych dań, a zawsze dobrze smakuje i ładnie się prezentuje. Pamiętajmy, że gotowanie pomidorów powoduje wzrost zawartości likopenu - karotenoidu o właściwościach antyutleniających, zapobiegającemu między innymi chorobom krążenia i nowotworom. O ile większość warzyw lepiej spożywać w surowej postaci, tak akurat obróbka termiczna pomidorów jest jak najbardziej korzystna. 

Składniki (2-3 porcje): 

- Makaron (dowolny rodzaj, najlepiej oczywiście pełnoziarnisty),
- 2 puszki krojonych pomidorów w puszki (jedną z moich puszek stanowiły pomidory włoskie - z dodatkiem czosnku i ziół),
- 1 czerwona cebula,
- 2 ząbki czosnku,
- kilka/kilkanaście oliwek (w zależności od upodobania),
- szczypiorek,
- dwa plasterki sera gouda bądź ser tarty (gouda, mozzarella...),
- ok. 1 łyżka soku z cytryny,
- przyprawy: sól morska, pieprz kolorowy, pieprz czarny, 1 płaska łyżka bazylii/oregano/ziół prowansalskich, 1 łyżeczka cukru trzcinowego.

Wykonanie: 

1. Makaron gotujemy al'dente.
2. Kroimy cebulę i czosnek. Podsmażamy chwilę na niewielkim ogniu, aby nie przypalić,
3. Dodajemy dwie puszki pomidorów i przyprawy (zalecam odrobinę więcej pieprzu, aby nadać odrobinę pikanterii potrawie). Gotujemy na niewielkim ogniu kilka minut, aby przyprawy puściły aromat.
4. Makaron wykładamy na talerze, polewamy sosem, posypujemy serem i dekorujemy oliwkami oraz drobno posiekanym szczypiorem. Ja całość lubię skropić sokiem z cytryny, aby nieco orzeźwić smak. 


czwartek, 11 lutego 2016

Kolorowa sałatka śniadaniowa

Uważam, że sałatki stanowią świetne urozmaicenie śniadań w pracy. Codzienne, poranne spożywanie pieczywa może w końcu okazać się monotonne. Tak przynajmniej było w moim przypadku, mimo tego, że starałam się, aby moje bułki/kanapki były urozmaicone, zarówno pod względem wybieranego rodzaju pieczywa, jak i dodatków. Sałatkę przygotowujemy szybko, można nawet dzień wcześniej. Ja zazwyczaj zaczynam pracę bardzo wcześnie, zatem dla mnie to idealne rozwiązanie. Przygotowaną sałatkę jemy na zimno, dlatego nie tracimy czasu na odgrzewanie potrawy w pracy. Sałatka to oczywiście mnogość możliwych wariantów i kompozycji. Do wyboru sałatki warzywne, owocowe bądź warzywno - owocowe, wszelkie kombinacje dozwolone. Możemy je urozmaicać stosując aromatyczne przyprawy, zioła bądź sosy. A co najważniejsze to istna bomba witamin i wielu cennych składników odżywczych. Tak można zaczynać dzień! Kolorowo i wartościowo, a nie 'biało' (białe pieczywo) i wyłącznie 'zapychająco'. Poniżej moja sałatka do pracy na jutro :) Jak widać już w plastikowym pojemniczku, zatem czeka tylko na spakowanie i spożycie.  


Składniki: 
- sałata roszponka,
- pomidorki koktajlowe, 
- czerwona papryka,
- oliwki,
- gotowana marchew,
- groszek konserwowy,
- pestki dyni,
- przyprawy (sól morska, pieprz i jakie tylko lubicie:))

Wykonanie: 
- ugotować marchewkę, pokroić w talarki,
- pokroić paprykę, pomidorki i połączyć z pozostałymi składnikami w dowolnych proporcjach,
- doprawić.

:) :) :)

środa, 10 lutego 2016

Łosoś z batatami i z rzodkiewką

Propozycja na lekki obiad lub kolację. Danie lekkostrawne, pożywne i oczywiście smaczne. Zdrowa rybka stanowiąca źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-3 i Omega-6, a także witamin A, B, D, E. Rzodkiewka to między innymi cenne źródło potasu. Wykazuje także pozytywny wpływ między innymi na włosy i paznokcie, wzmacniając je. O batatach bardziej szczegółowo pisałam w poprzednim poście, ale to przede wszystkim świetna alternatywna dla ziemniaków, które nadal królują na polskich stołach.   

Składniki (na 2 porcje):
- 1 duży batat (jeśli ktoś dużo je to lepiej po jednym mniejszym na osobę),
- dwa filety łososia, 
- kilka rzodkiewek,
- kwaśna śmietana 12%,
- szczypior,
- kilka plasterków limonki lub cytryny,
- przyprawy (sól morska, pieprz kolorowy, ja zastosowałam też bardzo smaczną przyprawę do pomidorów, ale to opcjonalnie) 

Przygotowanie: 
- gotujemy batat/y (ja kroje je w krążki, aby szybciej się ugotowały),
 - smażymy łososia, aby uzyskać chrupiącą skórkę,
- rzodkiewkę kroimy w plasterki,
- wykładamy wszystko na talerz, posypujemy przyprawami; łososia skraplamy limonką/cytryną; bataty polewamy śmietaną i posypujemy posiekanym szczypiorem. 

Smacznego. 

czwartek, 21 stycznia 2016

Pieczone bataty - z boczkiem, Mozzarellą i dipem szczypiorkowym

Moi Drodzy! Dziś serwuję pieczone bataty. I przyznaję, sama jem je po raz pierwszy :) Mmmm...co to jest za smak! Dosłownie słodziutkie ziemniaki, rewelacja! Do przygotowania tego dania zainspirował mnie pewien filmik, który ukazał mi jak jest ono łatwe w przyrządzeniu. Zaledwie kilka czynności i czas oczekiwania podczas pieczenia, dzieliły mnie od poznania nowego smaku. Okazuje się, że bataty mogą stanowić dużo lepszy, bardziej wartościowy zastępnik tradycyjnych ziemniaków. I w moim przekonaniu są dodatkowo dużo smaczniejsze. Posiadają wiele właściwości prozdrowotnych i nie są nudne, ponieważ można je przygotować na wiele sposobów - dlatego właśnie od dziś zaczynam je cenić i mam nadzieję, w miarę regularnie spożywać. Można je jeść gotowane, pieczone, a nawet wykonać z nich ciasto czy deser w postaci puddingu. Wraz z Najbliższym mego serca, zajadaliśmy się tym daniem, zatem i Was zachęcam do jego wypróbowania. Zmysły wzroku i smaku po dzisiejszej kolacji zaspokojone, a i ciało zapewne wzbogacone o cenne witaminy i minerały : )

Składniki: 

- bataty (w dowolnej ilości, w zależności od liczby osób; przynajmniej po jednym na głowę),
- ok. 1,2 szklanki pełnotłustego mleka,
- ok. 100-200 g boczku pokrojonego w kostkę lub w paski,
- przyprawy: sól, pieprz,
- opcjonalnie tarty ser Mozzarella.

DIP: kwaśna śmietana 18%, szczypior

Przygotowanie: 

1. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 200st.;
2. Nakłuwamy widelcem bataty (robimy w nich dziurki dookoła) - pieczemy ok. 50 min do 1h (muszą być  w miarę miękkie);
3. Podsmażamy boczek, aby był aromatyczny i chrupiący,
4. Wyjmujemy upieczone bataty z piekarnika, każdy batat musi zostać przekrojony na pół, a następnie wyjmujemy dużą łyżką miękki miąższ ze skórek, zostawiając cienką jego warstwę. Miąższ przekładamy do osobnej miseczki, w której przygotujemy farsz;
5. Skórki wkładamy na kolejne 10 min do piekarnika;
6. W tym czasie przygotowujemy wyżej wspomniany farsz - miąższ z batatów, przy pomocy widelca łączymy z mlekiem, solą i pieprzem, tak, aby powstała kremowa konsystencja;
7. Nakładamy przygotowany farsz do podpieczonych skórek batatów i zapiekamy całość ok. 10-15 min.,
8. Układamy bataty na talerzu, posypujemy serem i boczkiem - podajemy z dipem, który stanowi wyłącznie połączenie kwaśnej śmietanki z posiekanym szczypiorem.

Smaczne, proste i sycące!

piątek, 8 stycznia 2016

Krem z buraków

Cześć! Tym razem polecam Wam pożywny krem z buraków. Wypróbowałam przepis od koleżanki z pracy i wyszła z tego bardzo smaczna, gęsta, intensywna kolorystycznie zupka. Jest wartościowa tym bardziej, że buraki posiadają cenione od dawna właściwości lecznicze. Główną ich wartością są naturalne barwniki - antocyjany, które również występują w czerwonym winie. Wzmacniają naszą odporność, rzadziej łapiemy wszelkiego rodzaju infekcje, poza tym spowalniają procesy starzenia i zapobiegają nowotworom. Buraki są bogate w kwas foliowy, zawierają witaminę C, ale także są cennym źródłem pierwiastków mineralnych, takich jak: żelazo, wapń, magnez, potas, mangan, sód, miedź, chlor, fluor, cynk, bor, lit, molibden, kobalt, rubid i cez. Są oczywiście ważnym środkiem krwiotwórczym, dzięki czemu ich spożywanie zapobiega anemii. Jest także coś dla Pań w okresie menopauzy, m.in. łagodzą uderzenia gorąca, migreny, zmniejszają ryzyko zachorowania na osteoporozę. 
Składniki: (na ok. 4 porcje)
- 1,5l wywaru warzywnego (może być z dwóch kostek rosołowych, najlepiej wołowych - bez konserwantów, glutaminianu itp.)
- 6 buraków
- 4 średniej wielkości ziemniaki
- 3 marchewki
- 1  duża cebula
- ok. 150 ml słodkiej śmietanki (18% lub 30%)
- sok z połówki cytryny lub 2 łyżki octu
- przyprawy: sól morska, czosnek granulowany, pieprz kolorowy, pieprz biały, tymianek, majeranek,
- grzanki ziołowe. 

Sposób przygotowania: 
1. Warzywa obieramy; kroimy buraki, ziemniaki, marchewkę w kostkę i zalewamy wywarem warzywnym - gotujemy do miękkości wraz z przyprawami (jak najkrócej to możliwe, aby nie stracić cennych wartości odżywczych; ilość przypraw wg. uznania ),
2. Kroimy w kosteczkę cebulę, podsmażamy do miękkości na niewielkiej ilości oleju rzepakowego (można lekko posolić, szybciej wówczas mięknie); dodajemy do zupy buraczanej oraz dodatkowo sok z cytryny lub 2 łyżki octu, który świetnie wydobędzie smak buraka. Jeszcze chwilę gotujemy,
3. Całość miksujemy blenderem na gładką masę i dodajemy śmietanę.

Zupka jest sycąca, pięknie wygląda i bardzo dobrze smakuje z ziołowymi grzankami, które można wykonać samodzielnie poprzez podsmażenie chleba pokrojonego w kostkę wraz z suszonymi ziołami; ja akurat zakupiłam gotowca :) 
Smacznego.