sobota, 23 kwietnia 2016

Koktajl bananowo - szpinakowy z migdałami

Cześć. Dziś propozycja na pożywny koktajl. Jest bardzo smaczny, a przy tym sycący. Idealny, np. do lekkiej kolacji bądź między posiłkami. 
Składniki: (na 2 porcje)

- 2 banany,
- garść świeżego szpinaku,
- garstka migdałów (ja jeszcze użyłam dwie pestki moreli, jeśli macie orzechy włoskie, słonecznik to również idealnie się nadadzą),
- nasiona Chia ok. 1 płaska łyżka,
- mleko ok. 400 ml, chociaż ja zalewam zazwyczaj "na oko" powyżej poziomu pokrojonych w kostkę bananów (2% - najlepiej bez laktozy bądź poddawane podgrzewaniu w niskiej temperaturze ok. 75 stopni, takie, które należy poddawać ciągłemu chłodzeniu i które posiada krótki termin przydatności do spożycia).

Wykonanie: 

- banany kroimy w kostkę, umieszczamy je w wysokim naczyniu, dodajemy szpinak i blendujemy na gładką masę,
- przy pomocy maszynki do tarcia bakalii (ręcznej bądź elektrycznej) ścieramy dokładnie migdały, pestki moreli i cokolwiek innego, co mamy do dodania, tak aby otrzymać solidną garść lekkich "wiórków" - dodajemy je do koktajlu,
- dodajemy nasiona chia,
- wszystko dokładnie mieszamy i... już tylko pozostaje delektować się doskonałym, kremowym smakiem koktajlu w kolorze pastelowej zieleni :) 

Wspomniałam w tym poście o: 
- gorzkich pestkach moreli,
- nasionach Chia,
- maszynce do tarcia bakalii,

zatem kilka słów o każdym z nich. 

Gorzkie pestki moreli - mówi się o nich jako o utajnionym przez lobby farmaceutyczne lekarstwie na raka. Podobno skutecznie zapobiegają nowotworom, ale także zabijają istniejące już komórki nowotworowe. Z tej przyczyny niejednokrotnie nazywa się je naturalną chemioterapią. Są to również tak zwane gorzkie migdały, to nazwa zamiennie stosowana. Stanowią wprawdzie doskonałe źródło żelaza, potasu, fosforu, ale to co głównie przysporzyło im popularności to witamina B17 - amigdalina. Jest również obecna w pestkach innych owoców, np. jabłek, śliwek. Wyżej wspomniana witamina stanowi swojego rodzaju stymulator układu odpornościowego i jest stosowana w wielu klinikach na świecie do walki z nowotworami. W krajach, w których pestki są regularnie stosowane można zauważyć dużo niższy wskaźnik zachorowalności na nowotwory oraz wyższy wskaźnik długowieczności. Są też oczywiście teorie, które dementują powyższe "cudowne" właściwości tych pestek, ale skoro nie wiadomo jak to do końca jest to wychodzę za założenia, że na pewno nie zaszkodzi spróbować. Dobrze byłoby poczytać na ten temat w rzetelnych źródłach, poszukać informacji o przeprowadzonych badaniach i otrzymanych wynikach. Warto tylko dodać, że zawierają one cyjanek, dobrze wiemy, że jest to trucizna. Jej ilości są śladowe i obojętne dla zdrowia przy niewielkim przyjmowaniu, jednak duże spożycie może już okazać się niebezpieczne. Należy zatem spożywać w rozsądnych ilościach - kilka a nie kilkadziesiąt pestek dziennie. 

Nasiona Chia - sporo się o nich słyszy w "półświatku ekologicznych maniaków" : ) Są one pod względem właściwości bardzo podobne do sporo tańszego i łatwo dostępnego siemienia lnianego. Nasiona Chia to tak zwana Szałwia Hiszpańska, która jest przede wszystkim bogata w kwasy tłuszczowe omega 3. Mówi się, że zawiera ich więcej nawet od ryb morskich. Ale posiada je również siemię lniane i to wg niektórych źródeł nawet więcej niż nasiona Chia - chociaż to tak naprawdę zależy od odmian tych roślin i można znaleźć odmienne informacje na etykietach. oba specyfiki posiadają także antyoksydanty lignany. Nasiona Chia mają z kolei więcej błonnika, stanowią też dobre źródło magnezu. Myślę, że odpowiednio wybrane i prawidłowo stosowane mają bardzo podobne właściwości, zatem można używać zamiennie, bądź postawić na siemię lniane, które jest tańsze. Niektórym jednak siemię lniane w jakiejkolwiek postaci, czy to ziarenek czy też zmielone nie smakuje, można wówczas zaopatrzyć się w nasiona Chia, z których wyczarowuje się interesujące puddingi. Nasionka mają to do siebie, że pęcznieją i dobrze wchłaniają płyny, z tego też powodu nie można przekraczać zalecanej dziennej porcji (ok. 2 łyżki), gdyż nadmiar może również pochłaniać cenne składniki z naszego organizmu. A naszym celem jest przejęcie drogocennych właściwości z nasion, a nie oddanie im własnych :)  

Ja mam takie: 


Maszynka do tarcia bakalii - prezentuje się jak na zdjęciu poniżej. Otrzymałam ją od Mamusi, która namiętnie trze orzechy, migdały, słonecznik i dodaje je do wszystkiego co tylko można. I bardzo mnie cieszy takie jej zdrowie podejście do spożywanych posiłków. Ja również jestem zadowolona, chociaż pewnie jakbym sama sobie kupowała to bym postawiła na maszynkę elektryczną, z czystego lenistwa i braku zapału do kręcenia korbką, ale generalnie zmielenie orzechów czy migdałów dla dwóch osób nie wiąże się z jakimś bardziej wytężonym wysiłkiem, zatem taka maszynka jest również wystarczająca. Można bezpośrednio trzeć bakalie na spożywane posiłki - fajna sprawa polecam!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz